Panie Kazimierzu – jak zaczęła się Pana historia z hodowlą i kiedy to było?
Początki sięgają 1993 roku. To był czas dużych zmian – kombinat, który funkcjonował wcześniej, zaczął się rozpadać. Pojawiła się szansa na działalność w oparciu o eksport i wtedy zaczęliśmy od produkcji owiec. Z czasem jednak okazało się, że kierunek ten przestaje być opłacalny – poprawiano wydajność, ale kosztem jakości. W pewnym momencie trzeba było podjąć decyzję i wycofać się z tej produkcji.
Wtedy pojawiła się propozycja, żeby spróbować z indykami – i tak zaczęła się nowa droga, która trwa do dziś.
Jak wyglądały początki produkcji indyków?
Na początku wszystko wyglądało zupełnie inaczej niż dziś. Pierwsze indyczki osiągały około 7 kg, dziś standard to już minimum 10 kg. Postęp genetyczny jest ogromny. Produkcję prowadziliśmy w dużej mierze samodzielnie – mieliśmy własną wytwórnię pasz, robiliśmy mieszanki, testowaliśmy różne rozwiązania. To były czasy nauki i zdobywania doświadczenia metodą prób i błędów.
Jak na przestrzeni lat rozwijało się gospodarstwo?
Rozwój był stopniowy, ale konsekwentny. Dziś gospodarstwo to 11 budynków, a produkcja prowadzona jest w systemie ciągłym – stada utrzymywane są w dwóch grupach wiekowych, z podziałem na sektory oraz z zachowaniem wszystkich zasad bioasekuracji, co pozwala na utrzymanie płynności i stabilności produkcji.
Obecnie na fermie utrzymywanych jest średnio kilkadziesiąt tysięcy ptaków w różnych fazach produkcji. Duży nacisk kładziony jest na organizację pracy oraz maksymalne wykorzystanie potencjału każdego rzutu. Na każdym etapie produkcji dbamy o wysoki dobrostan stada, co przekłada się na dobre wyniki i efektywność hodowli.
Jak rozpoczęła się współpraca z Agrifirm?
Współpraca rozpoczęła się wiele lat temu, jeszcze za czasów CEHAVE rozpoczęła się jeszcze wcześniej, zanim pojawiły się obecne struktury. To był proces – od własnej produkcji pasz, przez premiksy, aż po pełne programy żywieniowe. Co ważne, wiele rozwiązań było tworzonych wspólnie – programy żywienia, poziomy składników, konkretne produkty. To nie była gotowa oferta „z półki”, tylko coś, co powstawało w praktyce, na fermie.
Dziś świętujemy 100 wstawienie – jak Pan ocenia tę współpracę?