Panie Adamie, jak długo zajmuje się Pan hodowlą reprodukcyjnych stad kur mięsnych?
Hodowlą niosek reprodukcyjnych zajmuję się już od 18 lat. To był świadomy wybór, który wynikał z chęci specjalizacji i rozwoju w kierunku bardziej wymagającej, ale też dającej dużą satysfakcję gałęzi drobiarstwa. Przez te lata zdobyłem sporo doświadczenia – zarówno w prowadzeniu samego stada, jak i w reagowaniu na wyzwania, które pojawiają się w hodowli. To ciągła nauka, ale też ogromna satysfakcja, zwłaszcza kiedy widać efekty dobrze wykonanej pracy.
Ile niosek obecnie Pan utrzymuje?
Obecnie utrzymujemy około 95 tys. niosek – tylko z linii genetycznej ROSS 308.
Jak wygląda proces odchowu kur mięsnych w Pana gospodarstwie?
Obecnie nie prowadzimy odchowu kurcząt bezpośrednio w naszym gospodarstwie – decydujemy się na zakup już odchowanych kurek od sprawdzonych dostawców. Taki model pracy pozwala nam skupić się na dalszych etapach produkcji i mieć pewność, że materiał, z którym pracujemy, jest najwyższej jakości. Jeśli chodzi o sam proces odchowu niosek, to szczególnie ważne są pierwsze tygodnie życia kurcząt – zwłaszcza do około 8 tygodnia. To wtedy hodowca musi zadbać o dobre warunki do rozwoju układu kostnego, odporności i ogólnej kondycji zwierząt. Ważne są odpowiednie warunki mikroklimatyczne, dobrze zbilansowana pasza i stała kontrola stanu zdrowia stada. Między 4 a 8 tygodniem powinno przeprowadzić się selekcje kurcząt - dzieli się je na wolno i szybko rosnące. Dzięki temu można dostosować dalszy program żywienia i warunki utrzymania do potrzeb każdej grupy, co wpływa pozytywnie na ich rozwój i wyniki produkcyjne. W codziennej praktyce wielu hodowców opiera się na sprawdzonych instrukcjach firm hodowlanych, takich jak Aviagen, Cobb czy Hubbard. Zawierają one szczegółowe zalecenia dotyczące wszystkich etapów odchowu – od warunków utrzymania po żywienie i bioasekurację. To cenne źródło wiedzy, zwłaszcza dla tych, którzy chcą prowadzić produkcję zgodną z nowoczesnymi standardami.
Jaki system żywienia stosuje Pan w swoim gospodarstwie?
W naszym gospodarstwie korzystamy w pełni z systemu łańcuchowego – funkcjonuje on w 100% na wszystkich etapach produkcji. Taki system karmienia sprawdza się u nas bardzo dobrze. Gwarantuje równomierny dostęp do paszy dla wszystkich ptaków, co przekłada się na wyrównany przyrost masy ciała i lepszą kondycję stada. Podczas własnego odchowu korzystaliśmy z rzutników do paszy – to rozwiązanie dawało nam elastyczność. Ułatwiało szczepienia i inne zabiegi, pozwalało na szybką selekcję kurki w zależności od tempa wzrostu i zdrowia. Cały system żywienia zaplanowany jest tak, by zapewnić zwierzętom optymalne warunki rozwoju na każdym etapie. Bazujemy na dobrze zbilansowanych mieszankach paszowych firmy Agrifirm oraz Drobex, które są dostosowane do wieku i potrzeb ptaków. Wierzymy, że precyzyjne podejście do żywienia przekłada się bezpośrednio na zdrowie stada i jakość końcowego produktu.
Na ile ważna jest dla Pana jakość paszy i co ma na nią wpływ?
Jakość paszy jest dla mnie absolutnie kluczowa, bo bez niej nie można mówić o zdrowym i dobrze rosnącym stadzie. Zwracamy uwagę nie tylko na sam skład, ale też na jej strukturę – tak, aby była dobrze przyswajalna i dopasowana do wieku oraz potrzeb ptaków. Istotne są również dodatki, np. mieszanki ziół, które wspierają odporność drobiu i pomagają utrzymać go w dobrej kondycji. To ma ogromne znaczenie w profilaktyce chorób, m.in. w walce z histomonozą. W moim odczuciu pasza powinna być traktowana nie tylko jako źródło energii, ale także jako element dbania o dobrostan i długofalową zdrowotność stada.
Jak wygląda kwestia bioasekuracji w Pana gospodarstwie?
Oceniam nasz poziom bioasekuracji jako bardzo dobry. Mamy strefy czyste i brudne, maty dezynfekcyjne przed wejściami i bramami, a nawet nie posiadamy klamek w drzwiach i furtkach od strony zewnętrznej - żeby osoby postronne nie mogły wejść na teren fermy. Obowiązkowe są przebieralnie i prysznice - dążymy do jak najwyższego poziomu ochrony.
Jak monitorowany jest dobrostan zwierząt?
Dobrostan ptaków monitorujemy codziennie – zwracamy uwagę na ich zachowanie, wygląd piór, oczu i łapek. Ważna jest również jakość powietrza, bo np. zaczerwienione oczy mogą świadczyć o zbyt wysokim stężeniu amoniaku. Regularnie korzystamy też z pomocy zewnętrznych specjalistów, którzy szczegółowo oceniają kondycję zwierząt. Dodatkowo nasze obiekty są objęte systematycznymi audytami dobrostanu, zgodnie z obowiązującymi standardami. Korzystamy z systemów wspomagających monitoring środowiska – m.in. czujników temperatury, wilgotności i poziomu CO₂, co pozwala szybko reagować na wszelkie nieprawidłowości.
Jak ocenia Pan sytuację na rynku drobiu?
Rynek stawia przed nami ogromne wyzwania. Jakość musi być dopięta na ostatni guzik – nie ma już miejsca na produkt „byle jaki”. Niestety konkurencja z zagranicy czy krajów Mercosur nie przestrzega tych samych rygorystycznych norm. W Polsce rezygnujemy z antybiotyków, dbamy o zdrowie konsumenta, a tymczasem produkty zza granicy mogą zawierać substancje, które u nas zostały dawno zakazane.
Jakie wnioski płyną z tych porównań?
Konsumenci powinni mieć świadomość, że wybierając żywność krajową – droższą, ale produkowaną zgodnie z normami – inwestują w swoje zdrowie. Hodowla bez antybiotyków, dobre praktyki rolnicze, pasza bez toksycznych dodatków – to wszystko kosztuje, ale przekłada się na bezpieczeństwo żywności.
Panie Adamie, a jakie ma Pan plany na przyszłość dotyczące rozwoju swojego gospodarstwa?
Chciałbym, aby gospodarstwo rozwijało się w sposób zrównoważony i nowoczesny, z korzyścią zarówno dla zwierząt, jak i dla środowiska. Planuję inwestycje w technologie, które ułatwią codzienną pracę, poprawią efektywność i jednocześnie będą sprzyjać dobrostanowi stad. Myślę też o dalszej automatyzacji procesów, żeby móc poświęcać więcej czasu na analizę i optymalizację hodowli, a mniej na powtarzalne, fizyczne czynności. Ważne jest dla mnie, aby gospodarstwo było przygotowane na wyzwania przyszłości i mogło sprostać rosnącym wymaganiom rynku. No i oczywiście w planach jest dalsza współpraca z firmą Agrifirm — doradztwo jest po prostu nieocenione!
Panie Adamie, a z jakimi firmami Pan współpracuje dodatkowo?
Od samego początku jestem związany z firmą Drobex, która działa w systemie integracji. To partner bardzo wymagający, ponieważ dostarcza produkty do najbardziej prestiżowych odbiorców, a tym samym oczekuje od swoich dostawców najwyższych standardów. Na naszych fermach regularnie odbywają się audyty prowadzone przez Drobex, często we współpracy z ich klientami. To mobilizuje nas do utrzymywania wysokiego poziomu, a jednocześnie daje satysfakcję, że nasza praca spełnia naprawdę wysokie wymagania rynku.
Ponieważ w Pana planach na przyszłość jest dalsza współpraca z Agrifirm, proszę opowiedzieć, jak wygląda ona na co dzień i w jakich obszarach nasze wsparcie jest dla Pana szczególnie wartościowe?
Z firmą Agrifirm współpracuję już od kilku lat. Nasza współpraca zaczęła się od pasz, które od początku wyróżniały się bardzo dobrą jakością i powtarzalnością składu. Zaczęliśmy korzystać z doradztwa zootechnicznego, które okazało się ogromnym wsparciem – pomaga nam podejmować trafne decyzje żywieniowe i technologiczne oraz optymalizować procesy hodowlane. To element naszej współpracy, który szczególnie doceniamy. Dzięki wsparciu Agrifirm, zarówno w zakresie wysokiej jakości pasz, jak i profesjonalnego doradztwa, utrzymujemy wysokie standardy w gospodarstwie. Kontakt z przedstawicielami jest regularny i merytoryczny, co dodatkowo ułatwia nam szybkie reagowanie na pojawiające się potrzeby.
Rozmowa z Panem Adamem pokazuje, że za sukcesem w hodowli stoi nie tylko technologia i wiedza, ale przede wszystkim pasja oraz chęć ciągłego doskonalenia. Dzięki zaangażowaniu i współpracy z partnerami, takimi jak firma Agrifirm i Drobex, można skutecznie stawiać czoła rynkowym wyzwaniom. Mamy nadzieję, że ta opowieść zainspiruje innych hodowców i pokaże, że w rolnictwie – tak jak w życiu – kluczem jest wytrwałość i otwartość na zmiany.